Siemka Laski z Nebraski^^
Dzisiaj jak juz widać w tytule posta przychodzę do was z recenzją podkładu KOBO. Akurat podkład skończył mi się nagle tzn kilka dni przed sylwestrem kiedy byłam już na wyjeździe więc aby jako tako wyglądać musiałam się w coś zaopatrzeć na szybko, a że najbliżej była natura więc padło na KOBO, nie mam nic do tej firmy bo już kiedyś posiadałam podkład, a do tej pory posiadam jeszcze kolejny Ideal Cover MakeUp, którego używam jako korektora, może recenzja się kiedys pojawi.
Wg producenta
Kryje niedoskonałości skóry bez efektu maski. Pochłania nadmiar sebum i
kontroluje jego wydzielanie przez 12 godzin. Wygładza skórę i pozostawia
ją aksamitną w dotyku. Nie blokuje porów, pozwala skórze oddychać.
Odporny na działanie czynników atmosferycznych.
Niesamowicie irytuje mnie opakowanie, w dalszej części posta będzie zdjęcie ze swachem, gdzie widać literki na mojej skórze, a wzięłam go tylko do wyciśnięcia, masakrycznie szybko się ścierają. jednak opakowanie pod innym względem jest spoko bo buteleczka wykonana jest z fajnego rodzaju materiału, bo nie ma problemu z wyduszeniem produktu ze środka, a jeśli już będziemy zbliżały się do dna nie ma problemu z rozcięciem buteleczki w celu wydobycia produktu do ostatniej krzty. Jednak wolałabym gdyby posiadał pompeczkę.


Mój kolor to light beige, gdyż mogę wszem i wobec stwierdzić, że jestem biała jak corka młynarza. Nie powiem kolorek bardzo fajnie się dopasował do mojej buźki, jest on średnio kryjący, ale jestem zadowolona z tego faktu, bo jeśli mam coś do ukrycia używam korektora proste, albo używam bardziej kryjącego podkładu. jednak jak sama nazwa mowi ma on matować i jak dla mnie mature rewelacyjnie, a że mam cere tłustą więc zależy mi na tym żebym jak najdłużej się nie świeciła. Może nie wytrzymuje 12 godzin ale 7 spokojnie bynajmniej w moim przypadku. Może byc to spowodowane, że nie potrafię wyjść bez pudru. Jednak fajne jest to, że podkład posiada SPF 15, zimą jest to równie ważne jak latem. Nie powiem, ale moja skóra wydaje mi się naprawdę delikatniejsza, hmmm jestem podkreśla on suche skórki, faktycznie nie zapycha mnie. Co jest oczywiście dla mnie ważne nie jest on pomarańczowy i nie tworzy maski.
Ogólnie fajny, ale tak jakoś mam mieszane uczucia co do niego.
Moża dostać go w każdej drogerii Natura oraz Aster cena około 25 złotych, ale z tego go wiem, często jest w promocji.
Jeżeli szukacie dziewczyny czegoś naprawdę fajnie matującego polecam, ale jednak nie na wielkie wyjścia, na codzień sprawdzi się spoko:)
A w następnym odcinku mogę przygotować recenzję BeBiszonów Garniera do cery tłustej chcecie?